Takie sobie filcowe broszki, które nikomu w niedzielę się nie spodobały... Ale nic to, dwie pierwsze zostaną sprzedane na aukcji charytatywnej dla Natalki.


Fantastycznie zmiksowały się dwa odcienie turkusowego, niestety chyba nie udało mi się tego uchwycić aparatem:

Postanowiłam wrócić do filcowania po małej przerwie. Wreszcie mam wenę, głowa pęka od pomysłów! Trochę mi się gust zmienił, teraz szalenie podoba mi się gruby filc.
Muszę tylko poczekać na listopad, zakupię trochę wełny i dzieła...
Muszę tylko poczekać na listopad, zakupię trochę wełny i dzieła...

Bardzo ładne brochy, probowałaś coś do środka wykombinować ?
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
OdpowiedzUsuńTej drugiej chciałam cekiny wszyć, ale już nie zdążyłam przed niedzielą. Myślę jednak, że jej wszyję. Reszta zostanie tak jak jest. :)
Mi się ta żółta bardzo podoba, a we wszystkich ta nierówność filcu i mięsistość :)
OdpowiedzUsuńurocze milusie..sa sliczne...:)
OdpowiedzUsuńDziękuję, Dziewczyny!
OdpowiedzUsuńJa ostatnio na nowo pokochałam filc, więc będzie dużo mięsistości :D
Jak to się nikomu nie podobało? Mnie się podobają:) Turkusowa najbardziej-mój ulubiony kolorek:)
OdpowiedzUsuń:)
OdpowiedzUsuń