3 października 2009

Budyniowo

Się dzieje... Praktycznie ukończyłam praktyki w poniedziałek, teoretycznie jeszcze ich nie skończyłam, zostały sprawy papierkowe. W związku z tym, że miałam je u fantastycznej osoby, postanowiłam się jakoś odwdzięczyć poza "Dziękuję!". Pani zachwycona była moim granatowym filcowym kwiatem, więc postanowiłam jej coś ukulać. Zafascynowały mnie zobaczone gdzieś "ślimaki" z tkaniny, postanowiłam przenieść to na filc. Efekt:




Arkusz filcu kulany w domu, krążki wycięte tudzież, a dzieła dopełniłam gdzieś między Mysłowicami a Krakowem w pociągu w dziewiątej (tak, w DZIEWIĄTEJ! - bez komentarza) godzinie podróży do Krakowa (yes, I did it again ;) ).

0 komentarze:

Prześlij komentarz