28 października 2009

12/52

Kolejna broszka, zwędzona babci.


Prawda jest taka, że sama mi dała, bo powiedziała, że jest już na takie za stara.
Wcale nie uważam, żeby była na nią za stara, ale skoro nie chciała, tom się nie opierała ;)

P.S. Roodzik to jest ta sukienka!!! Kupiłam! :D

Pozdrawiam i życzę piękno złoto-jesiennej reszty tygodnia!

7 komentarze:

  1. bardzo malownicza broszka.
    a że od babci... to się od razu ją pewnie inaczej nosi.
    wiem coś o tym :)

    a TA sukienka to strasznie mnie zaciekawiła mimo że tak mało jej widać.

    OdpowiedzUsuń
  2. :) Dzięki, Dziewczyny!

    Karolina, inaczej, inaczej. Wypadły z niej kiedyś cyrkonia i "perełka" i po namyśle postanowiłam ich nie uzupełniać...

    OdpowiedzUsuń
  3. No, a skoro już tak bardzo chcecie, to może dam się sfotografować w sukience... :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, pokaż, pokaż sukienkę :))
    Broszka jakoś dziwnie znajoma... Może nie identyczna, ale...
    Poszukam - tylko potrzebuję dużo czasu, może przy okazji świąteczne porządki zrobię?

    Ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale fajnie, że nie uzupełniałaś. Tak jest super! Bajkowo i z wielką dawką fantazji kojarzyłaby mi się osoba, którą tak zobaczyłabym na ulicy...

    OdpowiedzUsuń
  6. Asiu, szukaj, szukaj! Broszki włóż! ;)

    Sara, :D Myślę, że trudno dojrzeć ten brak w rzeczywistości ;)

    OdpowiedzUsuń