29 grudnia 2008

2008

2008

trudny, ale piękny

łez: tysiące

napadów: 1

nerwy: rozstrojone; udają, że zdrowe

rozwodów: 0

pięknych momentów: trudno zliczyć

pies: ciągle ten sam

zainteresowań: coraz więcej

studia: zajmują obecnie ok. 30% mojego życia, a nie 90% jak jeszcze pół roku temu; kocham (nie wiedziałam, że kiedyś powiem tak o studiach!)

tematów pracy mgr: 0

pomysłów na pracę mgr: 1

poznani fantastyczni ludzie: trudno zliczyć

Kraków: razy 2

fryzura: ciągle ta sama, z małymi wariacjami

serce: rośnie

grzechów: kupa

blogi: 2

świat: w większości przypadków mnie dobija, mniejszość przypadków ma jednak większą siłę przebicia w ostatecznym rozrachunku

Niech nowy rok będzie piękny dla każdego!
Życzę pragnienia pójścia wyżej, dalej mimo trudności i przeciwności!


28 grudnia 2008

Prezenty, prezenty...

Dwa ostatnie tygodnie Adwentu upłynęły mi na dekupażowaniu. Farba to mi się już prawie śniła (ale jestem szczęśliwa, bo kupiłam sobie półlitrowego Duluxa i mogę paćkać i paćkać - jedna uwaga tylko: ta farba jest dużo rzadsza moim zdaniem od tej ze sklepu plastycznego...).

Skrzynka na klucze dla moich rodziców (nie ma u nich miejsca na klucze i potem jest szukanie po całym mieszkaniu):
(Brała udział w konkursie świątecznym na forum Craftladies, ale dostała tylko 3 głosy :( Cóż, dekupaż już tak nie zachwyca jak kiedyś, ale mi sprawia mnóstwo frajdy :) )

Chustecznik dla babci. Pierwszy chustecznik, jaki w swojej karierze popełniłam:

Komplet biżuterii dla mojej siostry, trochę nie wyszedł :( :

A teraz to, czym m.in. zajmowałam się w Wigilię (czyli pierdołami, jak to moja mama określiła) - etykietki na prezenty. Wyżywałam się używając stempelka i tuszów, które przywiozłam ze Szwecji (stempelek to prezent od brata :D ):

25 grudnia 2008

Choinka

Sklep ogrodniczy był zamknięty, a w kwiaciarni pani miała tylko flizelinę. Wzięłam więc flizelinę i nią opatuliłam doniczkę choinki:

Pierniczek zrobiony własnymi rękami przez Siłka i filcowy łosiek z "Flo":

Czubek:

Aniołki się na kiermaszu nie sprzedały, więc zawisły na choince:

Filcowa choinka z "Flo":

Choinka stoi na komódce, a różowa serwetka była robiona przez Izę.

24 grudnia 2008

Bóg jest z nami!

Wszystkim gościom mojego Kaffeehaus, i sobie samej też,
życzę,
by Jezus naprawdę narodził się w Naszych sercach,
byśmy zauważali gwiazdę, która prowadzi do Pana i za nią podążali,
by Nasze serca wypełniał pokój i światło,
a wiara, nadzieja i miłość nie pozowliły nigdy zapomnieć, że dla Boga nie ma nic niemożliwego!

21 grudnia 2008

Klasyka

Uwielbiam połączenie filcu z koralikami i zawijaskowe łodygi.
Na zamówienie, kwiat w całości ufilcowany na mokro.

Ciężko było po południu ze światłem i wyszło mi takie oto zdjęcie, które strasznie mi się podoba, mimo że nie jest zbyt wiele mówiące ;):


Przyleciały ptaszki...


Zobaczyłam u Asi te ptaszki i stasznie mi się takich zachciało. Była taka kochana, że zakupiła dla mnie komplet wyżej wymienionych (Poczta Polska się spisała). Dwa osobniki zamieszkały na parapecie i przycupnęły na podstawce lampy. Trzeci pojedzie sobie mieszkać do rodziców. Dziękuję, Asiu! A, żeby nie było, Asia dostanie też ptaszka, ale ufilcowanego :).

Nienawidzę oglądać na blogach nieostrych zdjęć, a teraz sama takie zamieszczam. Jednak zrobiłam ich chyba z 20 i nie chciały wyjść lepsze :( Przepraszam...


P.S. Skrzydło anioła udało się skleić. Na zdjęciu łączenia nie widać, ale w rzeczywistości trochę tak. Trudno, ważne, że się trzyma.

18 grudnia 2008

Sorry, Van Gogh...

...ale ja nie lubię słoneczników... Zacznijmy od tego, że nie nie lubię żółtego koloru... Ale "nasz klient, nasz per pan", jak to powiedziano kiedyś w "Vabanku". Rockman chciał najpierw konwalie, potem zachciało mu się słoneczników... On twierdzi, że lusterko ze słonecznikami się udało i wziął je cały uradowany, ja jednak nie jestem z niego zadowolona... Z konwalii już jak najbardziej :)




17 grudnia 2008

Dodając aniołowi skrzydeł...

Zakupiłyśmy Babci U. na Gwiazdkę tego oto anioła zrobionego przez Gosię W. Jest śliczny!!!!!Niestety w drodze przez pół Polski ułamało mu się jedno skrzydło, muszę skleić.


:(


Anioła pełnosprawnego mozna podziwiać na blogu Gosi.

A po Świętach to ja sobie od niej do siebie jakiegoś sprawię. A co...
Zapisałam się na warsztaty kaligrafii. Zawsze chciałam i teraz nadarzyła się okazja. Nie to, żebym jakoś strasznie bazgrała (próbka tutaj), ale chciałam się nauczyć, żeby wykorzystywać, kiedy potrzeba ;).
Poza tym mamy w domu ciąże urojoną (Mufa) i 6 szwów na brzuchu (Królewna) - byłam dziś u chirurga usuwać znamię ze skóry. Mimo że to tylko małe znieczulenie i tylko 6 szwów nie za dobrze mi dziś...

13 grudnia 2008

Refleksyjnie...

Relacja ze Szwecji będzie, jak mi się zachce zabrać za obróbkę zdjęć ;).

Wczoraj był rockman, bo kiedyś sobie zażyczył lusterka w konwalie, a nagle zmieniło mu się na słoneczniki (i to ponoć kobieta zmienną jest). Cóż z tego, że miałam już wszystko gotowe, tylko przykleić na pomalowane i przecierkowane lusterko owe konwalie... No i siedział u mnie i mnie oglądał przy dekupażowaniu, gdy wyjmowałam z mojego pudełka kolejne akcesoria (klej, pędzel itp.) podsumował: "Zestaw małego rojbra" :D :D :D

Lubię Adwent, nie tylko dlatego, ze w kościołach jest tak fioletowo... Nie mam nigdy postanowienia adwentowego i na początku tego czasu zawsze się zastanawiam czy to źle. Po jakimś czasie jednak dochodzę do wniosku, że tym, co najbardziej bym chciała w tym czasie osiągnąć, jest być bliżej Szefa, a tego nie osiągnę tylko przez odmawianie sobie moich ukochanych "Katarzynek", których teraz wysyp w sklepach ;) (w czasie roku czasem je trudno dostać). [A propos pierników jeszcze - na jednym niemieckim Weihnachtsmarktcie jadłam kiedyś piernika za 2 euro, kalorii to miał tyle, co obiad chyba ;).]

Adwent trwa, mi tradycyjnie pustynnie. Ale dzięki temu, że pustynnie, to czuję duszę... Ostatnio mówiłam komuś, że mam jakieś takie rozdwojenie w środku, bo z jednej strony mi się nie chce, targają mną różne wątpliwości i czasem złość (wkurzyłam się i pierwszy raz w życiu pomyślałam, czy by nie założyć własnego kościoła w ramach odcięcia się od tego, co czasem zdarza mi się słyszeć ;) - pomysł jednak zarzuciłam), a z drugiej czuję, że jakaś część mnie stoi i niczego się nie boi, trzyma mnie w pionie. Ten ktoś powiedział: "To drugie to właśnie dusza." :)
Na roraty chodzę rzadko, dziś pierwszy raz w tym roku ;)

Tak roratnio mi się skojarzyło:

11 grudnia 2008

Serduszkowe kiermaszowe ostatki-niewypałki

Warszawski kiermasz poszedł mi osobiście kiepsko :( Jedyną rzeczą, która znalazła nowy dom jest kartka z organzowym kwiatkiem.
Serduszka kończyłam 5 ,5 godziny przed odlotem samolotu w pijalni czekolady Wedla w warszawskich Złotych Tarasach. Tak, grunt to dobrze sobie zorganizować czas ;):

pastele:


krzywulec niepospolity:


moje ulubione ze wszystkich, jakie zrobiłam:


Jeszcze 50 serduszek, a owijki będę robić z zamkniętymi oczami.
W środku oczywiście suszona lawenda.

10 grudnia 2008

Ktoś kocha mojego bloga :)


Dostałam to wyróżnienie od Joanny i Anne.
Dziękuję bardzo, kłaniam się nisko :) Ten blog jest tym, czym chciałam, żeby był. Nie starałam się jednak o to zbytnio, po prostu tak samo wyszło - czyli ogólna koncepcja była trafiona. Czasami mi się nie chce aktualizować, robić zdjęć, wklejać, zmniejszać, a czasami wręcz przeciwnie. Po prostu odczekuję czas, kiedy mi się nie chce ;).
W blogowaniu najbardziej podoba mi się to, że można poznać życie różnych ludzi z różnych zakątków świata (oglądać np. zdjęcia z Australii, gdzie teraz pełnia lata) i zaczerpnąć wiele inspiracji.
Nie nominuję nikogo (wiem, Rooda - pierdyliad nieszczęść :P ), bo lubię naprawdę wiele blogów, nie wszystkie są zamieszczone obok.
Bardzo się cieszę, że tu zaglądacie. Czasami ktoś napisze zdanie, słowo, które wiele znaczy albo po prostu powoduje uśmiech na twarzy :)

7 prawd

Anne i Ania chciały, żebym się zabawiła w tę zabawę :)

1. Jestem choleryczką i bałaganiarą. Tylko dzięki Panu Bogu, który mnie stanowczo hamuje i który jest dla mnie jedynym powodem czasem, żeby wyhamować, mam wokół siebie wspaniałych ludzi.

2. Lubię mieć chaos na głowie, rzadko włosy nie zachodzą mi na oczy ku rozpaczy moich rodziców.

3. Lubię to, czym się zajmuję - studiuję germanistykę.

4. Lubię się ładnie ubrać (ładnie wg moich kryteriów ;) ). Nie podoba mi się 90% rzeczy, które wisi na wieszakach w sklepach. Większość moich rzeczy pochodzi z lumpeksów (nie dlatego, że są tam jakieś niestworzone rzeczy, ale dlatego, że wolę za 45 złotych mieć 7 rzeczy, a nie pół T-Shirtu).

5. Chodzę głównie w spódnicach, mam 1 parę "czynnych" jeansów (baaaardzo szerokich, moja przyjaciółka powiedziała kiedyś, że można z nich zrobić jeszcze jedną parę), 1 parę jeansów za kolana. Inne spodnie, zalegające w szafie, używane są BARDZO rzadko.

6. Pan Bóg jest dla mnie bardzo ważny. Z każdej złej rzeczy, która mnie w życiu spotkała, staram się wyciągnąć coś dobrego.

7. Dużo i szybko mówię.

Nikogo nie nominuję... Nie lubię być wścibska ;)

Kamili na urodziny

Wróciłam, nadrabiam zaległości blogowe.
Kamila z Zakamarka miała urodziny. To dostała prezent :) I z tego, co się dowiedziałam, się spodobał.


1 grudnia 2008

Bez tematu


Komp odmówił współpracy, nowych fotek nie będzie.

Mufa chodzi i popiskuje, nie lubi jak się wyjeżdża bez niej.

A ja zadzieram kiecę i lecę...